Jak zmieniały się centra handlowe w ostatnich dwóch dekadach?

Jak zmieniały się centra handlowe w ostatnich dwóch dekadach?

2021-01-28

Jednym z symboli dostatku i kapitalizmu stało się centrum handlowe. Gdynia i wiele polskich miast mają obiekty, które przez wiele lat podziwialiśmy jedynie w filmach, lub podczas zagranicznych podróży. Jak zmieniły się centra handlowe i czym nas jeszcze zaskoczą?

Szybko, tanio, różnorodnie

Aż trudno uwierzyć, że dopiero od dwóch dekad w naszej przestrzeni publicznej znajduje się centrum handlowe. Gdynia to tylko jedno z miejsc na mapie takich obiektów. Młode, choć już dorosłe pokolenie Polaków nie pamięta czasów, gdy handel wyglądał inaczej. Duże powierzchnie handlowo-usługowe pojawiły się w naszym kraju 30,40 lat później niż w krajach zachodnich. Od początku zachwycały różnorodnością towarów, szybkimi zakupami i stosunkowo niskimi cenami. W wielu przypadkach cena odpowiadała jakości, ale na ten aspekt klienci zaczęli zwracać uwagę nieco później. Sklep, który pod jednym dachem oferował to, co do tej pory kilkanaście pawilonów, już na starcie zyskał sympatię klientów. 

Coraz mniejsza powierzchnia handlowa

Jak wyglądało pierwsze centrum handlowe? Gdynia, podobnie jak inne miasta miały takich obiektów niewiele. Znajdował się w nim dyskont spożywczy lub market wielkopowierzchniowy. W kolejnej odsłonie obiektów pojawiają się też sklepy znanych marek, które siłą rzeczy nieco zagarnęły powierzchni "dyskontowej". Dla klientów pojawia się duży parking, zaś nieco później – znana sieć typu fastfood. Kolejny etap to pasaż rozrywkowy, czyli kino. Duże centra zwykle miały dobrą lokalizację, dzięki czemu łatwo można było się do nich dostać. W 2019 roku całkowita przestrzeń obiektów zakupowych wynosiła w Polsce ponad 12 mln mkw. Obejmowała prawie 450 centrów handlowych, 77 parków handlowych i 16 centrów wyprzedażowych. 

Centrum handlowe w każdym większym mieście

Pierwsze duże sklepy powstawały w aglomeracjach i miastach powyżej 500 tysięcy mieszkańców. Obecnie nawet mniejsze miasta stawiają na centrum handlowe. Gdynia ma szersze portfolio takich miejsc niż jeszcze dziesięć lat temu. Eksperci analizują, że w metropoliach rynek jest już przesycony galeriami, ale klienci nadal chętnie je odwiedzają. Nowe centra zatem wciąż powstają. W innej formie, w mniejszych lokalizacjach, z regionalną ofertą i np. mniejszą ilością sieciówek. Zmienia się też ich architektura. Projektanci dbają, aby bryły bardziej pasowały do miejskiej przestrzeni, były wkomponowane w nią. Wiele uwagi poświęca się także ekologii, która zawitała nawet na dachy sklepów wielkopowierzchniowych. 

Najważniejszy jest klient

Pierwsza generacja dużych sklepów to czas, gdy nie zabiegano specjalnie o klienta. Wystarczyło otworzyć miejsce, w którym były dostępne wszelkie towary, aby móc liczyć na wysoką frekwencję. Klienci pokochali centrum handlowe. Gdynia i inne miasta szybko starały się więc o dodatkowe lokalizacje dla takich obiektów. Współczesny klient jest bardziej wybredny. Zakupy to tylko część jego codziennych potrzeb. Chce w jednym miejscu odwiedzić punkty usługowe, odebrać pocztę, zapłacić rachunki, oddać ubrania do pralni. Centrum handlowe podąża za tymi oczekiwaniami. Coraz większą część powierzchni zajmują punkty usługowe, gastronomiczne i rozrywkowe. Pojawiają się także punkty co-workingowe, biurowe, a nawet hotelowe.

Idea wspólnoty jako przeciwwaga dla życia online

Jeśli szukamy miejsca do spotkania ze znajomymi, często wybieramy centrum handlowe. Gdynia, podobnie jak inne miasta, starannie planują ich przestrzeń. Jak pogodzić interesy wszystkich bywalców? Najlepiej dać im namiastkę intymności. Z jednej strony odwiedzający duże centrum pielęgnują swoje życie towarzyskie. Z drugiej zajmują wydzieloną strefę, gdzie mogą się poczuć komfortowo. Ważne są wszelkiego typu udogodnienia, dla rodzin, matek z małymi dziećmi, osób niepełnosprawnych. Realna wspólnota to atut, jakiego nie ma świat wirtualny. Można razem wybrać się na zakupy, przymierzyć ubrania, spróbować lokalnych dań lub trunków, zobaczyć wystawę czasową, która coraz częściej trafia pod dach galerii handlowych.

Centra handlowe stale ewoluują. To miejsce tradycyjnych zakupów, ale także tzw. pick-up-pointy, w których odbieramy przesyłki, zamówione do sklepu. Marki, które analizują ścieżki zakupowe klienta, nadal wierzą w potencjał sklepów wielkopowierzchniowych.